O tropikalnych, śród­ziem­no­mor­skich i innych egzotycznych roślinach hodowanych w klimacie umiarkowanym, otrzymywanych z nasion.
piątek, 25 marca 2011
Aktualne zdjęcia archidendronów.
Archidendrony w tej chwili wyglądają, jak na zdjęciach poniżej. Wyrosły trochę i jednocześnie starsze liście lekko pożółkły od silnego światła słońca wschodzącego przez całą zimę dokładnie naprzeciwko okna, przy którym stały. Jeden liść usechł od zbyt bliskiego sąsiedztwa kaloryfera, kilka dostało przebarwień od stykania się z szybą podczas mrozów. Rośliny były w pomieszczeniu służącym za strych/przechowalnię i gdy tylko zrobiło się trochę cieplej, pojawiły się muchy (pewnie dzięki nieszczelnym oknom), które upodobały sobie liście archidendronów do przesiadywania na nich - stąd te kropki gdzieniegdzie na liściach. Oczywiście lepy na muchy pomogły. Rośliny wymagają przesadzenia do większych doniczek i podania jakiegoś słabego nawozu, za co już niedługo się zabiorę. Ogólnie archidendrony nie wydają się zbyt delikatne i wymagające, rosły dobrze przez całą zimę, a gdy zasili je nowa ziemia razem z większą ilością miejsca na korzenie, powinny dalej nie sprawiać problemów. Z ciekawostek napiszę, że po zmroku mają tendencję do składania liści w dół, tak jak np karambole.





czwartek, 24 marca 2011
Archidendrony - ciąg dalszy.
Z uwagi na ilość zdjęć muszę podzielić historię archidendronów na kilka części. Oto po kolei etapy ich kiełkowania, a następnie rozwoju liści. Liście tych roślin po prostu mnie zachwycają, na początku mają barwę bardzo intensywnej czerwieni, wyrastają na raz po 4, a w tej chwili po 6. Z czasem barwa zmienia się w zieloną. W tej chwili archidendrony są prawie całe zielone, bardzo szybko rosną. W następnym wpisie wstawię ich aktualne zdjęcia. Poniższe są sprzed kilku miesięcy. Nawet zima nie powstrzymała archidendronów. ;)










Archidendron pauciflorum (jiringa, jenklong, jering) - nasiona.
Jest to pochodzące z Azji drzewo z rodziny bobowatych. W zeszłe wakacje udało mi się kupić nasiona tej niespotykanej u nas rośliny. Nasiona były duże, owalne, lekko spłaszczone w grubych skorupkach, które same pękły po dwóch dniach w ciepłym pokoju. Wtedy można było wyjąć nasiona ze środka i posadzić w ziemi. Kupiłam je jako produkt spożywczy w azjatyckim markecie i zdziwiło mnie to, iż potem przeczytałam, że nasiona te są lekko toksyczne - mogą wywoływać różne dolegliwości po spożyciu. W sklepie spotkałam się z nazwą luk-nieng lub luk neang. Roślina ta lubi wilgotne, gorące, tropikalne środowisko. Na początku zapewniłam nasionom mieszankę brązowego torfu z piaskiem kwarcowym (czasem można kupić taką mieszankę, jako ziemię dla kaktusów), dużą wilgotność i ciepło. Nasiona płasko położone na ziemi, lekko przysypane z boków bardzo szybko zaczęły puszczać korzenie, jednak zanim pojawiła się część nadziemna minęło trochę czasu, około 1 miesiąc. Potem wzrost następował bardzo szybko. Trzy sadzonki mają się dobrze, gdy tylko zrobię im zdjęcia, umieszczę je na blogu.



Zakładki:
Owoce z bloga
Przydatne akcesoria
Uprawa i sadzenie
Informacje pomocne
Linki
Nasiona
Szukaj roślin i nasion:



jak zrobic licznik

statystyka
Wszystkie teksty i zdjęcia na tej stronie są moją własnością (jeśli nie zostało zaznaczone inaczej) i rozpowszechnianie ich jako swoich jest zabronione. Nie zezwalam na umieszczanie reklam sklepów internetowych w komentarzach.

W sprawie wymiany linkami i programów partnerskich proszę o kontakt na mail.
RSS wpisy

Walutomat.pl - wymiana walut w Internecie