O tropikalnych, śród­ziem­no­mor­skich i innych egzotycznych roślinach hodowanych w klimacie umiarkowanym, otrzymywanych z nasion.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Blog
Witam wszystkich, którzy śledzili moje zmagania z tropikalnymi roślinami. Niestety blog nie będzie prowadzony do odwołania (które może nastąpi tej wiosny). Rośliny tropikalne to jedno z moich zainteresowań i na razie nie mam na nie czasu. Pozdrawiam wszystkich czytelników!


Update 05.2015: serdecznie pozdrawiam osoby, które nadal czekają na reaktywację bloga. ;) Prawda jest taka, że niestety już od dawna nie mam czasu na prowadzenie go, ani warunków na zajmowanie się tyloma roślinami. Zmiana miejsca zamieszkania, poszukiwania i zmiany pracy, do tego jeszcze dalsze dokształcanie się sprawiają, że niestety marzenie o własnej oranżerii musi ustawić się w długiej kolejce marzeń do realizacji. ;) Na sam początek musiałabym zmienić wygląd tej strony, ponieważ wywodzi się on jeszcze z zamierzchłych czasów, gdy zaczynałam tego bloga. ;D Może kiedyś do tego dojdę, na razie niestety nie leży to na liście moich priorytetów. ;)

Życzę owocnej wiosny! :) :)
16:54, tropicjungle
Link Komentarze (25) »
niedziela, 20 maja 2012
Najczęstszy problem z mango.
Mango nie jest niestety tak łatwe w uprawie jakby się chciało. Często po roku lub dwóch pojawia się problem z czarnymi plamami na liściach, opadaniem młodych liści, brązowieniem końcówek, itp... Moje mango także miało te problemy. Zaczęło się po przesadzeniu do bardziej żyznej ziemi i przestawieniu na zachodnie stanowisko. Nie było tam tak ciepło, wilgotność powietrza była nieco większa, a żyzna gleba za słabo oddychała. Czasem pojawiały się kropelki rosy od spodu liści, prawdopodobnie wtedy, gdy mango dostało nieco za dużo wody, a ziemia trzymała ją za długo. Po jakimś czasie tkanka liści w niektórych miejscach robiła się cieńsza, następnie czerniała od spodu w tych miejscach. Końcówki liści nieraz przysychały. Zdarzyło się także parę razy, iż młode liście opadły. Mango ostatecznie zginęło z innych powodów - w tamtym czasie bardzo często zostawało pod opieką domowników, ponieważ wyjeżdżałam na co najmniej kilkutygodniowe okresy. Wkrótce planuję wyhodować nowe mango, by tym razem nie popełnić błędów i potwierdzić jednocześnie genezę tego problemu.


Rozwój problemu:
1. Lepkie krople rosy pod liśćmi lub lepki nalot na liściach.
2. Cieńsza tkanka w tych miejscach.
3. Pojawienie się czarnych plam od spodu na uszkodzonej tkance.
4. Czernienie liści, usychanie końcówek.
5. Czasem czernienie nerwu głównego liści od spodu.
6. Czasami zniekształcenia nowych liści i ich opadanie.
7. W zaawansowanej postaci czernienie gałęzi.

Geneza problemu:
- zbyt mocne podlewanie + za ciężka, nieoddychająca gleba (zbyt duża domieszka ziemi torfowej, brak keramzytu/perlitu, za mało domieszki piasku/żwiru, ewentualnie za niskie pH);
- ciepłe i jednocześnie wilgotne warunki.

Skutki:
- rozwój choroby grzybowej: najczęściej antraknoza (zgorzel) powodowana przez grzyby Colletotrichum gloeosporioides lub tzw. „mango scab” powodowana przez Elsinoë mangiferae.
- rozwój choroby bakteryjnej powodowanej najczęściej przez Xanthomonas campestris.

Wymienione choroby mają bardzo podobne symptomy i postępuje się z nimi tak samo. Postępowanie:
1. Usunięcie zaatakowanej tkanki (liści z czarnymi plamami).
2. Zaprzestanie spryskiwania wodą (przez to choroba przenosi się na zdrowe części rośliny).
3. Rzadsze podlewanie (ziemia koniecznie musi przeschnąć).
4. Jeśli mango stało w wilgotnym miejscu (np. w szklarni), najlepiej przenieść je w bardziej suche miejsce.
5. Ewentualna zmiana ziemi, jeśli była nieodpowiednia: najlepiej zastosować ziemię z dużą ilością piasku i/lub żwiru, keramzytu i/lub perlitu, unikać dużej zawartości ziemi torfowej. Ziemia dla mango musi być lekka i szybko przesychać, aby nie stwarzać warunków do rozwijania się chorób. Najlepsze pH ziemi dla mango znajduje się w przedziale 6,5-7. Na dno trzeba stosować warstwę drenażową keramzytu.
6. Oprysk tlenochlorkiem miedzi (tlenkiem miedzi) lub wodorotlenkiem miedzi. W sklepach ogrodniczych dostępne są gotowe preparaty typu Miedzian – najlepiej stosować wg ulotek, ponieważ mają różne stężenie.


Uszkodzona tkanka, usychające końcówki.


Postępująca choroba.


Nalot od spodu liścia mango. Fot.: mefy.


Uszkodzona, cieńsza tkanka, widok od spodu liścia. Fot.: mefy.


Początek choroby, widok od spodu liścia. Fot.: Sebastian Cieśla.


Postępowanie choroby, widok od spodu liścia. Fot.: Sebastian Cieśla.

Dziękuję czytelnikom za użyczenie zdjęć do wpisu. ;)

00:15, tropicjungle , mango
Link Komentarze (25) »
wtorek, 15 maja 2012
Klon palmowy prawdopodobnie "Atropurpureum".
Od zeszłego roku mam klon palmowy - kupiłam go na jakimś targu z roślinami, bo urzekły mnie właśnie jego czerwone liście. Na razie trzymam go w domu, wkrótce zostanie przesadzony do ogrodu, bo już wydobrzał od czasu gdy go kupiłam - wtedy nie był w najlepszym stanie. Klon palmowy ma piękne głęboko czerwone młode liście. Stają się one zielone dopiero po jakimś czasie (1-2 miesiące). Mój klon ma w tym roku drugi przyrost. Zimę spędził na strychu, opadły mu wszystkie liście. Nowe wypuszczał już w lutym. Od niedawna zaczął wypuszczać kolejne.
Klon palmowy osiąga przeważnie do 5 metrów wysokości w naszych stronach, a tam skąd pochodzi (Japonia) osiąga nawet 10 metrów. Idealnie nadaje się na bonsai ze swoimi małymi ozdobnymi listkami. Podobno jest dość odporny na polskie mrozy - jaka jest prawda, możecie pisać w komentarzach, jeśli posiadacie (lub posiadaliście) te klony w ogródku.
Liście mają około 5-10 cm, pięcio lub siedmioklapowe, opadają na zimę. Gdy rosną w ogrodzie, wypuszczają nowe liście przeważnie w kwietniu lub w maju.
System korzeniowy jest niewielki i płytki, lubią żyzną ziemię, lekko kwaśną, stale wilgotną, wierzch ziemi można przysypać korą. Mogą być z powodzeniem hodowane w pojemnikach. Przycinanie nie jest konieczne, lecz jeśli chcemy konkretnie uformować klon, wtedy śmiało można go przyciąć. Najczęściej rozmnaża się je przez szczepienie. Mają maleńkie czerwone kwiatki.
Poniżej zdjęcia mojego klonu.






11:47, tropicjungle , różne
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 maja 2012
Migdałowiec - rozkrzewianie się.
Migdałowiec urósł po zimie, rozkrzewił się mocniej, bardzo chce rosnąć w górę. Po przycięciu rośnie szybciej, teraz nadaje się do przesadzenia, bo ziemia bardzo szybko przesycha, a podlewam go niemało. W tej chwili ma około 90 cm wysokości. Rośnie koło okna balkonowego od zachodniej strony. To miejsce wydaje się mu bardzo pasować. Może w przyszłym roku wysadzę go do ogrodu, lecz na razie trochę się obawiam i pozostanie jeszcze tego roku w donicy, a gdy noce będą cieplejsze - na balkonie.
migdałowiec
migdałowiec
Nowe pędy po przycięciu.

migdałowiec
Liść w detalu.

migdałowiec
8-śmio centymetrowy liść migdałowca.

poniedziałek, 07 maja 2012
Opuncja figowa - wzrost.
Jakiś czas temu dodałam wpis o owocach opuncji figowej, w którym było zdjęcie małej opuncji z nasionka. Rosła na parapecie okna zachodniego, dlatego wyciągnęła się trochę. Od paru miesięcy stoi od strony południowej i zaczyna nabierać masy. ;) Wcześniej bez podpórki była bardzo niestabilna, teraz się wzmocniła i niedługo podpórkę usunę, aby jakoś sama dawała sobie radę. Ostatnio wypuściła na samej górze nowy człon łodygi. Poza nią wykiełkowały mi jeszcze dwie opuncje z większych owoców po dość długim czasie od posadzenia - około 4 miesiące. W doniczce tej były posadzone nasiona z owoców czerwonych. Tego lata spróbuję wyhodować więcej opuncji z żółtych i czerwonych owoców.





Tagi: opuncja
13:03, tropicjungle , opuncja
Link Komentarze (7) »
niedziela, 06 maja 2012
Figi - duże zmiany.
Figi od zeszłego roku bardzo urosły. Przycinałam je parę razy, lecz większość fig i tak chciała piąć się w górę za wszelką cenę. Tylko niektóre postanowiły rozrastać się bardziej przy ziemi. Te największe raczej przesadzę do ogrodu, gdy będzie cieplej, chyba że zdecyduję znowu je przyciąć, tym razem bardzo mocno i hodować wszystkie ma bonsai. ;) Figi mają wg kolejności zdjęć: 70 cm, 80 cm, 90 cm, 50 cm, 30 cm. Ich liście są jednosezonowe, na końcu wpisu jest parę zdjęć pięciopalczastych liści. Figi zimowały w średnio-ciepłym słonecznym pokoju od wschodu, przez trochę za wysoką temperaturę liście nie chciały za bardzo opadać, lecz w końcu prawie wszystkie uległy wymianie na nowe. Przy dobrych warunkach figi potrafią naprawdę szybko rosnąć. Te zimą były co najmniej o połowę mniejsze niż teraz. Następnie przesadziłam je i wystrzeliły w górę. Najniższa z fig rośnie w trochę płożący sposób i myślę, że doskonale nadaje się na bonsai, niżej zdjęcia wszystkich fig.
W ogrodzie mam także kilka maleńkich fig (około 20 cm) - latem słabo rosły, w tym roku jeszcze nie pokazały się nawet pączki, na razie nie wróżę im dobrej przyszłości, lecz kto wie - może gdy przyjdzie lato, w końcu zaczną rosnąć tak szybko jak te w domu.






Figa z której w przyszłości ma być bonsai.


Ta sama figa po przycięciu.


Pieniek powyższej figi.



Pięciopalczaste liście.


czwartek, 03 maja 2012
Ukorzeniona oliwka - zmiany.
Jakiś czas temu ukorzeniłam oliwkę z bardzo małej gałązki. Słabo rosła przez długi czas, bardzo długo się ukorzeniała. W tym roku wypuściła nową gałązkę z boku, a część nad nią uschła. Na razie wygląda dobrze, jakby miała w końcu zacząć porządnie rosnąć. Jest w tej chwili dość długa, lecz nie przycinam jej na razie, by jej nie osłabiać, liczę na to, że sama się rozkrzewi mając dużo słońca. Musiałam przymocować ją do drewnianej podpórki, bo inaczej rosłaby w poziomie.




Powiększone pączki liściowe zwiastują rozkrzewianie się.

Tagi: olea oliwka
20:06, tropicjungle , oliwka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Cherymoja (czerymoja, cherymoya) - pierwsze listki.
Trzy małe flaszowce peruwiańskie inaczej zwane cherymojami/czerymojami najwidoczniej bardzo lubią parapet południowego okna. Rozwijają pierwsze listki i pną się do słońca. Mają po około 5-7 cm. Owoc flaszowca peruwiańskiego wygląda tak.




niedziela, 29 kwietnia 2012
Passiflory ligularis - wzrost, cechy charakterystyczne.
Passiflory ligularis, inaczej granadille (o pomarańczowych owocach) rosną trochę wolniej niż te z poprzednich wpisów. Miały przedostatnią zimą dość ciężko - liście im opadały, strasznie się wyciągały, były cienkie i wiotkie. Teraz wyszły na szczęście na prostą i radzą sobie coraz lepiej. Przycinam je rzadziej niż inne marakuje, pędy owijam także wokół konstrukcji z drutów do wysokości około 60 cm i 70 cm. Ponad miesiąc temu przesadziłam je i teraz dostały trochę nawozu. Ich liście nie są tak błyszczące, są jasnozielone, na ogonkach liści są krótkie wypustki, u nasady ogonków przylistki, a wąsy są cieniutkie. Rosną po dwie w jednej donicy i nie będę ich już rozsadzać.

Pierwsze dwie granadille.



Drugie dwie granadille, widok od strony zwróconej do światła i drugi z boku. Co jakiś czas najlepiej je obracać, żeby rozkrzewiały się równomiernie.



Cienkie wąsy, jasno zielone łodygi, przylistki koło ogonków i wypustki na ogonkach.


Wygląd liścia - prosty i gładki.

sobota, 28 kwietnia 2012
Passiflora edulis - wzrost, cechy charakterystyczne.
Passiflory edulis (o purpurowych owocach) także rozrosły się mocno i także bardzo lubią wspinać się po innych roślinach oraz rzeczach w pobliżu nich. Przycięłam je około miesiąc temu i przesadziłam do większych donic. Z podlewaniem dostają trochę nawozu i rosną w najlepsze. W przeciwieństwie do flavicarpy mają cienkie wąsy, maleńkie zielone gruczoły u nasady liści, całkowicie zielone pędy i "ząbkowane" krawędzie liści. Ogólnie sprawiają wrażenie trochę delikatniejszych. Owijam je wokół konstrukcji z drutów - jedna miała wyższą i rośnie do około 75 cm, a druga do 55 cm. W przyszłości albo dość mocno będę je przycinać, albo zapewnię im większe i mocniejsze rusztowania.


Ta sama passiflora, widok po obróceniu.


Druga passiflora.


Maleńkie gruczoły u nasady liści, cienkie wąsy i zielone łodygi.



Ząbkowane krawędzie większości liści to cechy charakterystyczne tych passiflor.

Passiflory flavicarpa - wzrost, cechy charakterystyczne.
Passiflory flavicarpa (o żółtych owocach) rozrastały się bardzo szybko podczas mojej nieobecności na blogu. Ich liście są bardzo duże, ciemno-zielone, o gładkich brzegach, pędy grube i nieco purpurowe, wąsy zdecydowanie grubsze i mocniejsze niż u pozostałych passiflor. Obie flavicarpy są tak ukształtowane, że mają w tej chwili jakieś 60 cm wysokości. Gdy musiałam wyjechać na około miesiąc, po moim przyjeździe dosięgnęły karniszu i pięły się po nim... Przycięłam je parę tygodni temu i od tego czasu wszystkie nowe pędy próbujące piąć się po innych roślinach lub elementach pokoju owijam wokół konstrukcji z drutów, która jest wbita w ziemię. Regularnie muszę też odwijać wąsy męczennic z ich własnych pędów i liści, bo nie chcę, aby w ten sposób rośliny osłabiały same siebie. Po zimie opadło parę pożółkłych starych liści, lecz ogólnie opada ich bardzo mało. Gdy noce będą cieplejsze, wystawię wszystkie passiflory na balkon. Piją one bardzo dużo wody, czasem trzeba je podlewać nawet 2 razy dziennie, a niedawno były przesadzane do nowych, dużo większych donic. Lubie te rośliny bardzo i nie mogę się już doczekać kiedy w końcu będą kwitnąć. ;)





Grube wąsy, ciemno-bordowe pędy i ciemne gruczoły u nasady liści.



Duży błyszczący liść o gładkich brzegach.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Domowy sposób na odkamienianie doniczek.
Nieużywane, stare donice trzymam na strychu w kartonie. Wiele z nich było w użytku przez długi czas i wytworzył się na nich brzydki osad, potocznie zwany kamieniem. Osad ten powstaje bardzo szybko, nawet podczas podlewania niezbyt twardą wodą i ciężko schodzi podczas zwykłego mycia doniczek. Trzeba go zdrapywać, a często jest to dość uciążliwe i nie skutkuje w pełni. Pomyślałam, że mój prosty domowy sposób na odkamienianie może okazać się przydatny także dla innych. Czemu stare, piękne, ceramiczne donice oraz te zwykłe plastikowe mają stać na strychach nieużywane przez brzydki biało-żółty kamień, który za nic nie chce zejść. Usuwanie kamienia z donic plastikowych jak i ceramicznych jest jednak bardzo proste. Pewnie wiele osób spotkało się z doniczkami, które wyglądają jak poniżej.




Na rynku istnieją różne odkamieniacze, lecz nie każdy ma czas, aby chodzić po sklepach i ich szukać. Moim prostym domowym sposobem na usuwanie kamienia jest ocet spirytusowy i sól kuchenna. Na pół szklanki octu stosuję jakieś 3 duże łyżki soli, mieszam w misce i roztwór do płukania donic gotowy. Oczywiście dla własnego bezpieczeństwa lepiej robić to w rękawicach i starać się nie wdychać za mocno oparów octu. Kamień po przepłukaniu donicy znacznie zmięknie i będzie łatwy do usunięcia np szczotką.





Odkamienione donice trzeba dobrze wypłukać w wodzie i wyglądają jak nowe! Prawie. ;) Ewentualne resztki kamienia, który bardzo mocno przywarł, łatwo jest zeskrobać po takim zabiegu. W ten sposób donice z ciężkim osadem mogą być użyte ponownie bez długotrwałego zdrapywania tegoż osadu.

sobota, 21 kwietnia 2012
Kawy przed przesadzeniem.
Kawy wymagają także przesadzenia, dość długo były w zbyt małej donicy, co poskutkowało różnymi nieciekawymi objawami typu usychanie końcówek liści, żółknięcie, itp... Dodatkowo sytuację pogarsza to, iż kawy rosną w kilka razem, co niestety nie przyspiesza ich rozwoju. Na rozdzielenie ich jest już za późno, zresztą nie posiadam tyle miejsce, aby hodować je osobno. Mimo wszystko kawy wypuszczają nowe liście i to dość sporo, co widać na zdjęciach - pewnie pobudził je do wzrostu nawóz z odchodów dżdżownic kalifornijskich. Kawy mają około 40 cm wysokości. Jak widać, przycinam uschnięte części liści, aby nie szpeciły za bardzo rośliny i jednocześnie nie zasłaniały dostępu do światła zdrowym liściom pod spodem.




Tagi: coffea kawa
23:15, tropicjungle , kawa
Link Komentarze (5) »
Karambole przed przesadzaniem.
W ostatnich miesiącach bardzo dużo czasu musiałam poświęcić na wyjazdy i z tego powodu moje rośliny miały zapewnione jedynie minimalną opiekę - podlewanie przez domowników wg moich instrukcji przez telefon. ;) Niestety nie zawsze instrukcje te były spełnione i niektóre rośliny tego nie przeżyły, lecz karambole pod tym względem zaskoczyły mnie. Przetrwały wszystkie pięć. Jak na karambole, liści mają dość sporo (karambolom bardzo często usychają i opadają liście z powodu nawet delikatnego przesuszenia). Oczywiście niektóre trzymają się lepiej, inne słabiej, co widać po pożółkłych i przyschniętych końcówkach liści. Mam zamiar jak najszybciej je przesadzić, muszę jedynie skompletować te same składniki ziemi, których użyłam poprzednio, ponieważ co do ziemi także okazały się w przeszłości dość wybredne. Mam nadzieje, że i tym razem przetrzymają przesadzanie dobrze. Największa karambola ma około 60 cm wysokości, kolejne mają odpowiednio 50, 38, 32 i 26 cm. Najmniejsza rośnie dość słabo, może tego lata bardziej się rozwinie. Poniżej są zdjęcia przedstawiające aktualny stan karamboli.


Największa karambola. Widok strony, którą zwrócona jest do światła.


Ta sama karambola, widok z boku.


Druga pod względem wielkości.


Kolejna pod względem wielkości.


I następna. ;)


Najmniejsza karambola.

środa, 18 kwietnia 2012
Flaszowiec - kiełkowanie.
Myślałam, że nie doczekam się tego momentu, lecz flaszowiec jednak wykiełkował. Czekanie trwało około 2 miesiące i przedwczoraj przy podlewaniu ujrzałam maleńkie kiełki. Na razie kiełkują 3 flaszowce. Poniżej ich zdjęcia.




poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Ananas z nasiona - wzrost.
Ananas z nasiona, od całkiem miniaturowego przeszedł długą drogę do całkiem niemałego. W tej chwili jest wysoki na około 15 cm, a u podstawy rozdzielił się na dwie rozety, każda o średnicy około 2cm. Ciekawi mnie ile zajmie mu dorośnięcie do rozmiarów mojego innego ananasa, z rozety owocu, który w tej chwili jest bardzo duży - zastanawiam się kiedy zastosować na nim sposób na kwitnienie. Może już niedługo. Jeśli zdecyduję się zmusić go do kwitnienia, to na pewno o tym napiszę. Poniżej ananas z nasiona.




Chlebowiec właściwy (Artocarpus altilis)
Jesienią znalazłam na jakimś targu tureckim owoc chlebowca. Po rozkrojeniu wiadomo było już, że jest to chlebowiec właściwy. Owoc okrągły, o wymiarach około 15x15cm, bardzo twardy, z pewnością nie zachęcający do jedzenia na surowo. W licznych dziurkach w miąższu posiadał puste okrywy maleńkich nasion, więc nie wyhoduję sobie na razie chlebowca, a są to podobno ogromne drzewa dorastające nawet do 25 metrów wysokości. Poniżej sesja zdjęciowa z owym owocem. ;)








niedziela, 04 grudnia 2011
Flaszowiec peruwiański (Annona cherimola) - owoce.
Znane także jako czerymoja lub cherymoja. Roślina ta pochodzi z Ameryki Południowej, osiąga wysokość 7-8 metrów. Owoce są wielkości około 10 cm, skórka dość twarda, lecz miąższ w środku jest bardzo miękki, bardzo słodki, posiada dużo soku i jest dość smaczny. W środku znajduje się bardzo wiele czarnych nasion długości około 1 cm. W pierwszym owocu, jaki otworzyłam było ich aż 51. Uprzedzając pytania: owoce kupiłam na jakimś tureckim targu z owocami w Holandii. Owoce tak właśnie wyglądają, gdy są dojrzałe. Zielone lub zielonkawo-żółte z brązowymi śladami, po ucisku skórki. Gdy owoce są całe brązowe, nie nadają się już do jedzenia. Nasiona są trujące. Cherymoje potrzebują długich dni, a zimą ochłodzenia. W lecie optymalna temperatura to 18-25 st. C, a zimą 5-18 st. C.








niedziela, 13 listopada 2011
Passiflora edulis flavicarpa (żółta odmiana) - makro.
Porobiłam trochę zdjęć makro jednej passiflorze flavicarpa - nasiona z żółtego owocu. Widać ciemno-bordową barwę pędów, wąsy zawijające się w serpentyny i ciemne gruczoły u nasady liścia umożliwiające roślinie wydalanie nadmiaru wody, na których czasami pojawiają się duże krople gęstej, przezroczystej rosy.





Ostatnie zdjęcie kaki.
Oto ostatnie zdjęcie siewki kaki, która niestety zakończyła swój żywot już kilka miesięcy temu. Od początku była słabowita i ledwo się trzymała. Obym szybko znalazła następne nasiono w owocu. ;)


sobota, 05 listopada 2011
Kiełek bawełny zwyczajnej.
Dość nieoczekiwanie doczekałam się kiełka bawełny z jednego nasiona, które bez wielkich nadziei wydłubałam z białych włosków w wełniastym, ususzonym owocostanie. Bawełna jest wieloletnią byliną, kwitnie latem. Mój kiełek jest dość delikatny, a jego zieleń jest mało intensywna, pewnie z uwagi na małą ilość światła jaką ma w ciągu krótkiego dnia. Jesienią będzie mu dość trudno urosnąć, lecz mam nadzieję, że się uda.




środa, 02 listopada 2011
Kwiaty mandarynki.
W końcu moja mandarynka zakupiona 2-3 lata temu zakwitła. Miałam z nią wiele problemów, notoryczne zrzucanie liści, miseczniki, usychanie pędów... Dobrze, że w końcu wyszła na dobrą drogę. ;)



wtorek, 01 listopada 2011
Cytryna
Do tej pory umieszczałam mało zdjęć mojej cytryny wyhodowanej z nasiona, ponieważ jest dość duża i ciężko objąć ją w całości bez zbędnych rzeczy na fotografii. W tej chwili cytryna ma nowe miejsce, jaśniejsze i bardziej przestronne, dlatego wrzucam dwa zdjęcia. Nie pamiętam ile może mieć ona lat, lecz z pewnością jest to kilkanaście, może nawet 15 - nie jestem w stanie przypomnieć sobie w jakim roku ją zasadziłam. ;)



20:03, tropicjungle , cytrusy
Link Komentarze (3) »
Karambole z lata.
Zamieszczam zdjęcia karamboli z lata, w tej chwili są trochę większe, a wymiana liści następuje dość szybko, często zrzucają najmłodsze lub najstarsze od zbyt suchego powietrza lub krótkiego przesuszenia gleby. Są bardzo wrażliwe, oby minęło im to gdy będą większe.






niedziela, 30 października 2011
Sadzonki nashi.
Nashi rosły tego lata dość dobrze, poniżej przedstawiam zdjęcia z kwietnia, nowe będę w stanie zrobić dopiero w grudniu. Od wiosny nashi urosły dość pokaźnie.




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Zakładki:
Owoce z bloga
Przydatne akcesoria
Uprawa i sadzenie
Informacje pomocne
Linki
Nasiona
Szukaj roślin i nasion:



jak zrobic licznik

statystyka
Wszystkie teksty i zdjęcia na tej stronie są moją własnością (jeśli nie zostało zaznaczone inaczej) i rozpowszechnianie ich jako swoich jest zabronione. Nie zezwalam na umieszczanie reklam sklepów internetowych w komentarzach.

W sprawie wymiany linkami i programów partnerskich proszę o kontakt na mail.
RSS wpisy

Walutomat.pl - wymiana walut w Internecie